Chrome – okiem użytkownika 18 września 2008
| |
Komentowany 7 razy |
Minęło ponad 2 tygodnie od wystartowania przeglądarki Chrome i emocje już zdążyły okrzepnąć. Wg serwisu Get Clicky z przeglądarki Google korzysta ok. 1,7% internautów.
W recenzjach przeglądarki skupiano się głównie na bezpieczeństwie i innowacyjności, samemu interfejsowi użytkownika nie poświęcono jednak szczególnie dużo miejsca. Być może z braku kardynalnych błędów.
Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy w interfejsie to brak paska menu i taby przeniesione na sama górę okna.
Dzięki temu zabiegowi okno przeglądania strony jest większe, a karty sprawiają wrażenie niezależnych i odrębnych procesów ( i to to chyba Google chodziło). Takie rozwiązanie wydaje się korzystne, ponieważ wspiera założenie twórców, że każda karta przeglądarki to osobny proces i w przypadku zawieszenia jednej z kart, inne działają niezależnie i pozostają aktywne.
Jako użytkownikowi Firefoxa początkowo brakowało mi paska menu, ale do nowego umiejscowienia toolbaru bardzo szybko można się przyzwyczaić, tym bardziej, że ikony dobrze oddają swoją funkcję.
Wizualnie podobają mi się też efekty animacji, np. przy zmianie kolejności zakładek oraz przeciąganiu karty do nowego autonomicznego okna, co samo w sobie jest ciekawą funkcjonalnością. Animacja jest subtelna, płynna i gładka.
Inna ciekawa rzecz odnośnie kart – Chrome przy wielu otwartych kartach pokazuje wszystkie, co daje drażniący efekt przeładowania i chaosu. Trudno zorientować się, co się w nich mieści. Osobiście preferuję rozwiązanie Firefoxa, który ukrywa karty powyżej 11 czy 12.
Innym mankamentem Chrome jest trudny dostęp do menedżdera zadań, którym przeglądarka się szczyci. Menedżer uruchamia się klikiem w pasek kart prawym przyciskiem myszy. Jeśli otwartych jest wiele kart, wówczas pozostaje niewiele miejsca na klik. Nie wspominając co tym, że mało zaawansowani użytkownicy mogą w ogóle nie trafić na te opcję.
Na uwagę zasługuje też Omnibar – zintegrowany pasek wyszukiwarki i pasek adresowy. W pasku tym mamy do czynienia zarówno z autosugerowaniem wpisywanych haseł jak i komunikatami (np.”Wyświetl wszystkie strony w historii zawierające hasło…”), co generalnie jest mało czytelne. Takie rozwiązanie wymaga opatrzenia się i przyzwyczajenia. Wprawdzie sprawę ułatwia odmienne kodowanie kolorystyczne adresów url i komunikatów, ale i tak osoby starsze lub mniej doświadczone w posługiwaniu sie internetem mogą być w kłopocie.
Osobom korzystającym z onlineowych aplikacji może spodobać się tworzenie skrótów aplikacji, co powoduje ich otwieranie się w samodzielnym i nieco innym oknie – bez pola adresu, zakładek kart i przycisków toolbaru. To rzeczywiście może usprawnić pracę w dokumentach, na Gmailu itp. Inna rzecz, że są to głównie aplikacje Google…
Ciekawe, w jakim kierunku pójdzie Chrome i na ile innowacyjności wprowadzać będzie jeszcze do funkcjonalności. Na razie w zasadzie oprócz innego umiejscowienia zakładek i toolbaru oraz wprowadzenia karty incognito w interfejsie nic nowego…
/ Julka






